Mały patriota i symbole narodowe
4 maja gościliśmy grupę „Zajączków” wraz z Paniami Anną Sobań i Barbarą Łomnicką z przedszkola „Wesołek”. Tematem spotkania były obchodzone święta majowe. Na lekcji omawiane były symbole narodowe. Dzieci świetnie znały temat, bezbłędnie odpowiadały na zadawane pytania dotyczące symboli narodowych i konstytucji. Pięknie wyrecytowały Katechizm Polskiego Dziecka – Władysława Bełzy. Na koniec ułożyły puzzle, które przedstawiało godło Polski.
Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich
W czwartkowe popołudnie gościliśmy uczniów klasy III „c” ze Szkoły Podstawowej Nr 1 w Ropczycach wraz z wychowawczynią Panią Emilią Pawełek. Tematem spotkania był Światowy Dzień Książki i Praw Autorskich – doroczne święto organizowane przez UNESCO w celu promocji czytelnictwa. Dzień ten po raz pierwszy obchodzono w 1995 roku. W trakcie spotkania uczniowie dowiedzieli się o tym jak ogromne jest bogactwo świata książek oraz o tym jak ważna jest praca autorów, którzy swoimi dziełami inspirują i edukują czytelników na całym świecie. Dzieci wykazały się znajomością literatury, potrafiły bezbłędnie odpowiadać na zadawane pytania dotyczące książek i ich bohaterów.
„Twoja biblioteka - Twoja przygoda”
Dziś odwiedziły nas „Motylki” z Ochronki, które uczestniczyły w lekcji bibliotecznej. Maluszki zaznajomiły się z zasadami korzystania z biblioteki, poznały tradycyjne książki nie tylko do czytania, ale także do zabawy czyli tzw. książki zabawki, które bardzo ich zaciekawiły. Dowiedziały się również co zrobić by zostać czytelnikiem biblioteki.
Recenzja książki, Dzieje Checheł
Elżbieta Bujacz, Dzieje Checheł, Ropczyce – Chechły 2021, 140 fotografii, ss. 714.
Powiedzmy to już na wstępie: obszerna praca Elżbiety Bujacz Dzieje Checheł ma charakter pionierski. Władze i mieszkańcy tej miejscowości i okolic, powinny Autorce wystawić pomnik, ale i w tym zostali wyręczeni. Elżbieta Bujacz wzniosła Chechłom i sobie samej pomnik od spiżu trwalszy, gdyż taka jest ludzka pamięć w łańcuchu solidarności i wymiany pokoleń. Ponadto Autorka jest wydawcą tego monumentalnego dzieła, sponsorką własnych badań i kwerend, prowadzonych w licznych archiwach, muzeach i bibliotekach. Jej wysiłek intelektualny i finansowy wsparli prywatni sponsorzy, firmy i instytucje z Ropczyc i Sędziszowa Małopolskiego oraz najbliższa rodzina, a zapewne i grono niezawodnych przyjaciół. Być sponsorem takiej pracy – to chluba i wielki zaszczyt.
Jest to mądra i piękna książka, która narodziła się z potrzeby serca, z pasji i marzeń Autorki, w której portrecie dominują trzy barwy – ogromna pracowitość, rzetelność i skromność. Elżbieta Bujacz wydaje się podzielać słowa Cypriana Kamila Norwida Niech zginie autor, a żyje dzieło. W Glosie końcowej pisze, że praca powstawała w latach 2017 – 2020. Myślę, że praca nad tą publikacją zajęła znacznie więcej czasu i że tu także przemawia przez Autorkę skromność. Każdy autor zajmujący się historią, wie ile napisanie książki z tej dziedziny wymaga benedyktyńskiego trudu i przysłowiowej anielskiej cierpliwości, pomijając już ogromną ilość wyrzeczeń, ponieważ samotna praca archiwisty odbywa się daleko od rodziny, przyjaciół i licznych pokus tego świata. Z biegiem czasu łączy się też z dolegliwościami fizycznymi, o których pisał pewien średniowieczny zakonnik, iż tego typu praca to straszliwa harówka: zgina wam grzbiet, przyćmiewa wzrok, powoduje ból w żołądku i żebrach…[1] Sens tych słów, które – mimo cywilizacyjnego postępu - nie straciły niczego ze swej aktualności, rozumie każdy historyk – archiwista. Warto by o nich pamiętali także czytelnicy tej obszernej książki.
Elżbieta Bujacz pisze rzetelnie i obiektywnie, niemalże każda strona zawiera pogłębione analizy i interpretacje. Na każdy fakt Autorka spogląda z wielu stron. Często stawia pytania, na które być może nigdy nie uda się uzyskać odpowiedzi, gdyż czas zatarł ślady, a dokumenty w „tajemniczy” sposób zniknęły z archiwów. Ale Dzieje Checheł to także książka pisana sercem, pełna miłości i przywiązania do stron rodzinnych. Autorka mogłaby z pewnością powtórzyć za poetą, Wiktorem Szwedem: Noszę Cię zawsze w głębi swego serca, Krynico moich marzeń, moich snów. Pisze o świecie, który zna najlepiej. Jej praca jest świadectwem tożsamości Checheł, a jednocześnie opowieścią uniwersalną o przywiązaniu do ziemi, o pamięci i trwaniu i o tym, że człowiek zawsze nosi swoją „małą ojczyznę” w sercu, bo przecież każdy ma swoje drzewo, swoją rzekę, swoją łąkę, dom, stół i krzesło, które są dla niego jedynymi sprawdzalnymi punktami odniesienia, realną skalą życiowego doświadczenia. Dom w znaczeniu ojczyzny najmniejszej nie tylko osobliwie istnieje w życiu człowieka, ale także osobliwie znaczy. Utrata domu łączy się nie tylko z utratą bezpiecznej przestrzeni, ale przede wszystkim z utratą wartości.
Monografia Dzieje Checheł spełnia wszelkie wymogi znakomitej książki akademickiej. Ma charakter chronologiczno-problemowy. Struktura pracy składającej się z ośmiu rozdziałów jest logiczna i przemyślana, każdy rozdział stanowi swego rodzaju uszczegółowienie koncepcji ogólnej. Rozdziały mają charakter informacyjny, ale zawierają przede wszystkim interpretacje obecnych w nich faktów. Każdemu sądowi twierdzącemu towarzyszy kilka bądź kilkanaście zdań uzasadniających dany fakt. To wielka zasługa Autorki, która w ślad za źródłem podaje, że coś jest jakie jest, ale stawia też pytanie: dlaczego? a następnie poszukuje wyczerpujących odpowiedzi. Wiele książek o charakterze historycznym popełnia ten sam powtarzający się grzech - zawierają streszczenia źródeł, suche informacje, bez odniesienia się autora do badanego faktu. Pod tym względem praca Elżbiety Bujacz może być wzorem monografii historycznej. Została dobrze udokumentowana źródłowo, a każde z ustaleń kompetentnie, wnikliwie i rzetelnie uzasadnione. Ta wartościowa i intersująca książka ma charakter źródłowy. Autorka zgromadziła imponujący rozmiarem materiał bio - i bibliograficzny dotyczący badanego zagadnienia, wykaz archiwaliów, źródeł rękopiśmiennych i drukowanych, zajmuje dwanaście stron (sic!). Bogata i ciekawa jest regionalna baza źródłowa. Bezdyskusyjna wartość omawianej publikacji polega na tym, że wprowadza ona do obiegu naukowego duży zasób materiałów źródłowych, rękopiśmiennych i drukowanych, mało znanych lub znanych tylko regionalnie. Przy doskonałej znajomości zasobów archiwalnych i bibliograficznych oraz erudycji i sumienności dokumentacyjnej Autorki, praca ta może być potraktowana jako swego rodzaju przewodnik po materiałach źródłowych, dotyczących badanego środowiska. Rezultaty badań pozwalają poznać i docenić dojrzałość, realizm i obiektywizm zamieszczonych tu interpretacji i ocen.
Obszerna praca Elżbiety Bujacz nie tylko wzbogaca wiedzę i kreśli wieloaspektową panoramę Checheł i okolic, ale stanowi też inspirację i podstawę do dalszych badań, czego Autorka jest w pełni świadoma. Publikacja ta otwiera nowe pola badawcze, niekiedy wskazując na obiektywne trudności związane z ich realizacją. I tak np. Autorka podkreśla, iż rozważania o nazewnictwie nie wyczerpują tematu, ale stanowią przyczynek do dalszych poszukiwań badawczych (s. 31). I jeszcze jeden przykład: Historia tej ziemi – pisze Elżbieta Bujacz – nie do końca jest poznana i zbadana. Ponad sto lat czeka na odkrycie praca przedwcześnie zmarłego dra Stanisława Hupki pt. „Uber die Entwickklung der west galizischen Dorfzustande in der 2 Halfte des 19 Jahrhundertes”. Stanowi ona studium gospodarcze, historyczne, kulturalno-geograficzne z końca XIX w. miejscowości: Broniszów, Brzeziny, Budzisz, Glinik, Jaszczurowa, Konice, Łączki Kucharskie, Łopuchowa, Mała, Nawsie, Niedźwiada, Rozniszów, Okonin, Rzegocin, Sośnice, Szkodna, Wielopole. Przetłumaczenie tej pracy wydanej w 1910 r. byłoby znaczącym wkładem w poznanie historii i kultury miejscowości położonych w górnym dorzeczu Wielopolki. (s.647)
Może więc warto wsłuchać się w głos wytrawnej i niestrudzonej badaczki i poszukać funduszy na tłumaczenie tej niezwykle ważnej pozycji? Jestem przekonana, że tłumacza nie trzeba byłoby poszukiwać długo… Dla Elżbiety Bujacz nie ma rzeczy niemożliwych!
Istotnym uzupełnieniem książki są spisy rycin i tabel oraz załączniki umieszczone w aneksie - które stanowią również cenny materiał źródłowy - m.in. dotyczące mieszkańców Checheł, którzy zginęli na frontach II wojny światowej i w obozach śmierci. W aneksie tym figuruje nazwisko Stanisława Depowskiego (1914 – 1944), jednego z żołnierzy generała Władysława Andersa, do których dowódca przed bitwą o Monte Cassino mówił: Zadanie, które nam przypadło, rozsławi na cały świat imię żołnierza polskiego. W chwilach tych będą z nami myśli i serca całego Narodu. (…) Niech lew mieszka w Waszym sercu[2]. Bez wątpienia zamieszkał w sercu Stanisława Depowskiego, który poległ w tej legendarnej bitwie. Bohaterem spod Monte Cassino jest również przywołany na kartach książki urodzony w Chechłach Józef Grabowy (1914 – 1986). Obydwaj są wzorami osobowymi i powodem do dumy mieszkańców tej miejscowości. Są oczywiście i inni bohaterowie z różnych frontów walk o niepodległość, których nazwiska poznajemy podczas lektury tej książki o dużych walorach poznawczych.
Z dużym zainteresowaniem przeczytałam rozdział Kultura ludowa dawniej i dziś. Sprzed wielu lat pamiętam sentencję umieszczoną na etykietce pudełka zapałek: Sztuka i kultura ludowa mądrością narodu. Uwaga nader słuszna, wszak kultura ludowa jest kanwą kultury narodowej; lecz kto ją dzisiaj ceni? Kto o niej pamięta w czasach, gdy do nielicznych już w Polsce sklepów „Cepelii” zawitała chińszczyzna? Ten rozdział uważam za szczególnie cenny.
Książkę Dzieje Checheł Autorka zadedykowała Pamięci najstarszych rodów mieszkańców Checheł, a ostatni jej rozdział poświęciła swoim dzieciom aby zawsze pamiętały miejsce, z którego wyszły. Ta monumentalna publikacja jest nie tylko studium o dziejach rodzinnej miejscowości Autorki, ale również opowieścią o sile trwania, o pamięci, o świadomości korzeni i własnej tożsamości, co daje człowiekowi wewnętrzną siłę i ułatwia pokonywanie życiowych trudności. Opowiada o tym znany mit o Anteuszu, którego nie można było zabić tak długo, póki stopami dotykał ojczystej ziemi. W sile trwania objawia się dynamiczny stosunek człowieka do czasu, do historii, do tradycji. Dzięki niej zyskuje świadomość swojego udziału w twórczym procesie istnienia, przemijając z każdym dniem włącza swoje życie do historii. Człowieka od przeszłości oddzielają ci, którzy żyli przed nami, ale też oni poprzez wspomnienie stają się żywą tkanką tradycji. Tradycja bowiem to żywa przeszłość w teraźniejszości. Tego także uczy nas omawiana tu praca.
Książka jest bardzo ładnie wydana, w twardej oprawie, napisana piękną polszczyzną, starannie zredagowana (to też Autorka!), tekst jest wolny od błędów. Zachwyciły mnie subtelne rysunki roślin, ozdabiające karty tytułowe poszczególnych rozdziałów, wykonane kreską godną Mai Berezowskiej, przez Katarzynę Osiniak. W ich umieszczeniu nie ma przypadku, tu również wszystko zostało przemyślane, rysunki korespondują bowiem z tytułami rozdziałów. I tak na karcie tytułowej Dzieje Checheł umieszczono pęk dojrzałego zboża, a pod nim imię i nazwisko Autorki. Czytelne staje się przesłanie – ta książka to owoc wieloletniego trudu, pęczniejące kłosy to symbol odniesionego zwycięstwa nad rozległą, a nie raz i oporną materią. Rozdział Chechły na przestrzeni dziejów ozdabia gałązka rozmarynu, kojarzonego z pamięcią i wiernością znaku nieśmiertelności (Oto rozmaryn na pamiątkę, mówi Ofelia w Hamlecie Williama Szekspira). Z częścią książki poświęconą gospodarce rolnej koresponduje chaber, piękny w barwie, ale pospolity chwast. Szkice życia religijnego otwiera lilia, w ikonografii chrześcijańskiej symbol i atrybut Maryi. Rozdział Kultura ludowa dawniej i dziś ozdabia mak, emblemat boga snu, obecny w historii, ale także w licznych wierzeniach ludowych. Dzieje wielopokoleniowego rodu Matysków symbolizuje owoc krzewu winnego, wiecznie się odradzającego znaku życia duchowego.
Ja Elżbiecie Bujacz, Autorce książki, podarowałabym wieniec z akantu, grecko-rzymskiego symbolu dobrze wykonanego zadania, chociaż, wiem to na pewno, droższy jest Jej (…) niż laur Kapitolu/ Wianek rękami wieśniaczki osnuty/ Z modrych bławatków i zielonej ruty. (Adam Mickiewicz) Symboliczną wymowę ma także okładka książki, na której znalazły się archetypiczne znaki kulturowe: dom, drzewo, droga, także kaplica, gdyż – podkreśla Autorka – na każdym etapie dziejów historycznych widoczne jest przywiązanie (mieszkańców Checheł – dop. T.Z.) do religii katolickiej. (s. 13)
W końcowej partii pracy znalazło się ważne przesłanie adresowane do każdego z nas: Nie koniecznie trzeba być wielkim, by stworzyć pożyteczne dzieło dla potomnych (s. 647). Trudno nie zgodzić się z Autorką. Człowiek do wielkich rzeczy jest stworzony, ale wielkość tylko wytrwałą pracą zdobyć można. Dzieje Checheł to mądra i piękna książka, której lektura wielu czytelnikom - nie tylko mieszkańcom Ziemi Ropczycko-Sędziszowskiej – sprawi wielką przyjemność.
Prof. dr hab. Teresa Zaniewska
[1] Leo Moulin, Życie codzienne zakonników w średniowieczu (X – XV wiek). Przełożyła Eligia Bąkowska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1986, s. 196.
[2] Władysław Anders, Bez ostatniego rozdziału. Wspomnienia z lat 1939 – 1946, Narodowe Centrum Kultury. Fundacja Editions Spotkania, Warszawa 2018, s. 252.
Więcej artykułów…
Strona 2 z 39